Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 października 2014

Matka Papieża - Milena Kindziuk




Milena Kindziuk autorka Matki Papieża podjęła się niezwykle trudnego zadania, by stworzyć obraz kobiety, po której oprócz urzędowych dokumentów, niewielu  zdjęć i pamiątek nie pozostało prawie nic nawet w pamięci osób, które mogły ją znać. Sam  Papież też nigdy jej nie wspominał chociaż pamiętał o każdej rocznicy jej śmierci. A  mimo to,  na bazie tego co z wielkim trudem zebrała, powstała urocza, pełna ciepła i sympatii dla jej bohaterki książka, z której dowiedziałam się nie tylko kim była, ale również jaką mogła być kobieta, która żyjąc ze świadomością, że kobiety w jej rodzinie przedwcześnie odchodzą nigdy nie dowiedziała się kim został jej najmłodszy syn,  dla którego zaryzykowała własne życie.

Więcej czytaj>>>>>

środa, 19 lutego 2014

Xavier Dorison, Enrique Breccia- Wartownicy; Stalowe żniwa

Xavier Dorison, Enrique Breccia- Wartownicy; Stalowe żniwa
Wydawnictwo Taurus Media
Warszawa 2013
Format 214 x 293 mm
64 strony
Chętnie sięgam po lekturę związaną tematycznie z wojną i najczęściej jest to tematyka II WŚ. Tym razem udało mi się dostać coś, co porusza kwestię I wojny światowej. W dodatku padło na komiks. Komiks wyjątkowy i naprawdę wart uwagi.
  
Rok 1911, Maroko, pole bitwy. Armia francuska wykorzystuje w boju mechanicznego żołnierza „Wartownika”, jednak projekt okazuje się porażką, ze względu na awaryjność żołnierza i brak dostatecznie silnego źródła zasilania dla mechanizmu. Rok 1914, Francja. Gabriel Feraud, młody wynalazca, prezentuje wynik swoich prac- baterię radową, której nie chce sprzedać wojsku. Wybucha wojna i w wyniku splotu pewnych, niekoniecznie przypadkowych, wydarzeń i decyzji wynalazca zostaje wcielony do armii a jego bateria wykorzystana do zasilania Wartowników- projekt pułkownika Alphonse’a Mirreau zostaje wznowiony.
 

środa, 25 września 2013

Pamiętniki - Karol Wędziagolski

Zanim zagłębię się w temat Wędziagolskiego i jego pamiętników, a także na użytek tych, którzy czytają tylko pierwszy akapit - ta książka to mój prywatny hit lata. Wiem, że te sepiowe okładki zlewają się człowiekowi w jedno, ale gdyby ta jedna kiedyś rzuciła się Wam w oczy, zachęcam, żeby się nią zainteresować.

Urodzony na Wileńszczyźnie w 1886 Karol Wędziagolski był carskim urzędnikiem i absolwentem elitarnego Korpusu Kadetów. Po wybuchu I Wojny Światowej oczywiście został powołany do wojska, gdzie mógł wykorzystać swoje talenta organizacyjne i interpersonalne i szybko stał się osobą niezastąpioną w tzw. zaopatrzeniu. Po rewolucji lutowej siłą rozpędu zaangażował się w politykę i został wybrany na komisarza politycznego 8. Armii. No i wtedy się się zaczęło...
CIĄG DALSZY.

poniedziałek, 6 maja 2013

"Ściągaczki z szuflady Pana Boga" - Józef Mackiewicz

-->
Z rekomendowaniem komuś książek bywa czasem jak z wróżeniem z fusów. Rezultat jest mocno niepewny i zależny od plam na słońcu i humoru wróżącego. Przy moim pierwszym tekście o Józefie Mackiewiczu kilka osób pytało o najlepszą"książkę pierwszego kontaktu" z tym autorem.


Teoretycznie wydaje się, że dla blogerów książkowych z naszego "złotozakladkowego" segmentu najlepiej nadawałyby się "Ściągaczki z szuflady Pana Boga". W praktyce zaś dochodzę ostatnio do wniosku, że polecanie lektur jest zadaniem dla jakiejś ksiażkowej wróżki, nawet biblionetkowy algorytm nie radzi sobie najlepiej na tym polu (przynajmniej w moim przypadku).





Wracając do książki – jest ona trochę takim papierowym odpowiednikiem menu degustacyjnego w restauracji.

Ciąg dalszy.


środa, 24 kwietnia 2013

Taniec czarownic - Jessica Gregson


Jessica Gregson wpadła na pomysł napisania powieści snującej się wokół wydarzeń w węgierskiej wsi Nagyrév podczas lektury encyklopedii seryjnych zabójców. Tam w latach 1914-1929 grupa kobiet zamordowała około 45-300 ludzi, głównie mężczyzn. Co do dokładnej liczby nie ma zgody. Wydaje się, że to niemożliwe, aby nikt nie zauważył nagłych zgonów takiej liczby osób przez tyle lat, ale można to wytłumaczyć tym, że była to mała, zagubiona w węgierskiej puszcie, wioska, niemal odcięta od zewnętrznego świata. Za całą sprawą stały dwie kobiety: Julia Fazekas oraz Susi Olah, które świadczyły swoje usługi jako akuszerki, ale także podobno jako czarownice. W finale tej sprawy osiem kobiet z tejże wioski zostaje powieszonych. Autorka zmienia w „Tańcu czarownic” nazwę wsi oraz imiona głównych bohaterek, a fakty miesza z fikcją literacką. Napomknę tylko, że znowu znowu dziwnie przetłumaczono tytuł, bo w oryginale brzmi on „The Angel Makers”. Zdaję sobie sprawę, że „Fabrykantki aniołów” nie brzmią zbyt dobrze i może nie oddają dobrze gry słów, ale „Taniec czarownic”?

Jessica Gregson zaczyna swoją opowieść w 1914 roku, a więc u progu pierwszej wojny światowej i zabiera nas do wioski, gdzie mieszka czternastoletnia Sari Arana, która właśnie straciła swojego ojca. Jej ojciec był kimś w rodzaju znachora i mędrca, cieszył się 
Zbrodniarki z Nagyrev przed sądem - źródło 
 wielkim poważaniem. Niestety ów szacunek nie przeszedł na córkę. Jej matka zmarła przy jej porodzie, a ona sama miała odziedziczyć zdolności po ojcu, oprószone dodatkowo magicznymi zdolnościami, co kobiecie nie przynosiło zaszczytu, wręcz przeciwnie. Sari była dziewczyną „nowoczesną” na owe czasy, nie tylko umiała czytać i pisać po węgiersku, ale dodatkowo posługiwała się dobrze niemieckim. Jej ulubioną książką była „Jane Eyre”. Sari pragnęła czegoś więcej od życia i świata, nie chciała się zamknąć w ciasnych ramach wioskowej wspólnoty, nie marzyła, aby być uwiązaną w małżeństwie. Niestety, zgodnie z ówczesnymi zwyczajami nie było pożądane to, aby po śmierci ojca mieszkała sama. Miała więc dwa wyjścia, mogła wyjść za mąż za swojego możnego kuzyna Ferenca lub zamieszkać z przyszywaną ciotką Judit, która była akuszerką i zielarką, czasami pomagającą sobie także zaklęciami. Nie czuła się gotowa do zamążpójścia, częściowo także związana była obietnicą daną ojcu, że nie wyjdzie za mąż przed ukończeniem osiemnastego roku życia. Ferenc wyruszył więc na wojnę, a ona, nieoficjalnie zaręczona, przeniosła się do ciotki Judit, gdzie mogła wzbogacić swoją wiedzę zielarki, która częściowo została jej przekazana już przez ojca, a także dodatkowo uczyć się przyjmować porody. Pomiędzy bezdzietną Judit i młodą Sari nawiązała się niezwykła relacja, przypominająca stosunki pomiędzy matką i córką, stopniowo budowana na bazie zaufania i wyjątkowej zażyłości. To właśnie te relacje były dla mnie szczególnie interesujące, jak i stosunki pomiędzy Sari i pozostałymi mieszkankami wioski.


Czytaj dalej...

piątek, 19 kwietnia 2013

Cukiernia Pod Amorem – Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Cukiernia Pod Amorem
t. 1: Zajezierscy, t. 2: Cieślakowie, t. 3: Hryciowie
Nasza Księgarnia, 2010-2011

Przymierzałam się do powieści pani Gutowskiej-Adamczyk już od dłuższego czasu. Lubię sagi, rozgrywające się na przestrzeni wieków, więc Cukiernia kusiła mnie tym bardziej. Ale gdy przyszła pora, by sięgnąć po te solidne tomy, wcale nie poszło łatwo. Przez prawie połowę pierwszej części wciągałam się powoli i mozolnie, bliska rezygnacji, żeby potem dać się jednak złapać i nie móc już odłożyć do końca. Zwłaszcza że im dalej, tym było lepiej – trzecia część podobała mi się najbardziej.
Na początku trzeba wykazać się cierpliwością i skupieniem, żeby nie pogubić się w gąszczu osób i czasów, dość szybko wprowadzanych i zmieniających się. Akcja rozgrywa się naprzemiennie w trzech punktach czasowych, pokazując nam najpierw lata sześćdziesiąte XIX wieku, z powstaniem styczniowym i jego konsekwencjami, potem od schyłku wieku XIX aż do końca II wojny światowej i scalające to wszystko lata dziewięćdziesiąte XX wieku. Wydarzenia skupiają się wokół postaci z trzech tytułowych rodów, których poszczególni członkowie tworzą nieoczekiwane niekiedy więzi rodzinne, mnożąc tajemnice rodowe, współpracując i próbując przetrwać w trudnych czasach wojny i pokoju. Bohaterów łączy sprawa średniowiecznego pierścienia, będącego pamiątką przekazywaną z pokolenia na pokolenie w rodzie Zajezierskich, a utraconą w czasie zawieruchy wojennej, pojawiającą się nieoczekiwanie podczas wykopalisk archeologicznych w Gutowie. Ogarnięcie tak szerokiej perspektywy dziejów, z tak wieloma bohaterami, jest przedsięwzięciem wcale niełatwym.


Więcej na blogu.

piątek, 8 lutego 2013

Pożoga - Zofia Kossak

Jest pewien zwrot, który jest w stanie wywołać atak paniki nawet u najbardziej zaprawionych w bojach blogerów książkowych. Na jego dźwięk natychmiast gasimy komputery, wyłaczamy telefon i zaczynamy unikać listonosza. 
Polski debiut. Lektura wysokiego ryzyka. Także prawnego, gdyż zdarza się ostatnio, iż skrytykowani debiutanci straszą pozwami.
Pojawiają się głosy, że bezpieczniej stawiać w tej sytuacji na "autorów starej szkoły", zweryfikowanych przez upływ czasu i lata doświadczeń czytelniczych, wlasnych i cudzych. "Pożoga" Zofi Kossak wydawała się tutaj pewniakiem. Niestety - nie wzięłam pod uwagę, że nawet najlepszy pisarz kiedyś debiutuje.
Mistrzyni stylizacji pisze tutaj tak, jak wydawało mi się, że będzie pisać Rodziewiczówna - podniośle i z wykorzystaniem wszelkich możliwych kalek językowych. Sama zaś Rodziewiczówna z tego samego okresu (lata 20-ste: "Niedobitowski z przygranicznego bastionu") to gejzer ironii i sarkazmu. U Kossak-Szczuckiej straszą zaś lniane główki dzieci, westchnienia, achy i ochy. Tyle, jeśli chodzi o czytelnicze stereotypy.
Mimo wszystko warto jednak przebrnąć przez stylistyczne skamieliny, forma formą, ale liczy się przede wszystkim treść, a ta momentami frapuje i skłania do myślenia.
Zofia Kossak była żoną administratora jednego z  wołyńskich majątków należących do Józefa Potockiego - Nowosielicy.
Na Wołyniu spędziła większą część swojego życia (jako dziecko przeniosła się wraz z rodzicami z Lubelszczyzny), tamteż była świadkiem wybuchu rewolucji październikowej i dwóch burzliwych lat, które nastąpiły potem, kiedy to Ukraina wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk: bolszewickich, niemieckich, a także ukraińskich spod kilku sztandarów.
Autorka stara się możliwie wiernie oddać przebieg wydarzeń, nie wybiega do przodu, nie umieszcza w tle informacji, którcych wówczas nei miała (na przykład na temat przebiegu frontów).
Jest to zapis końca świata, ale nie taki, jak byśmy się spodziewali. Moja oczekiwania w stosunku do  tej książki zostały ukształtowane przez skojarzenia z Rzezią Wołyńską (1943). Tymczasem Szczucka pisze, że (przynajmniej początkowo), wydarzenia na Wołyniu były przede wszystkim zamachem na własność. Wcale nie miały też charakteru nacjonalistycznego (czyli w tym przypadku antypolskiego, a także, do pewnego stopnia antyżydowskiego). Dość powiedzieć, że słowo "pogrom" początkowo odnosiło się przede wszystkim do rabunkowych napadów na polskie dwory.
Jednak stopniowo sprawy zaczęły się wymykać spod kontroli, stopniowo rozkręcała się spirala przemocy.
Wiele tu także goryczy w stosunku do wojsk Piłsudskiego, którzy nie przyszli w porę z pomocą swoim rodakom.
Czy warto przeczytać tę książkę? Mimo zgryźliwego wstępu uważam, że tak. Polski rynek jest od 20 lat zalewany różnymi sentymentalnymi książczynami, ludzi którzy dawne kresy wschodnie oglądali co najwyżej na jakimś szkoleniu partyjnym. A tu przynajmniej mamy nie jakaś cienką podróbę, a oryginał. 


czwartek, 31 stycznia 2013

Ken Follet - Upadek gigantów

Tytuł: Upadek gigantów
Autor: Ken Follet

"Upadek gigantów" to pierwsza część trylogii Stulecie. Opisane są tutaj czasy I Wojny Światowej, lata 1911 - 1924.
Poznajemy losy kilku rodzin pochodzących z różnych krajów i zajmujących różne pozycje społeczne.
Mamy angielską rodzinę Williamsów z Aldgate. Dzieci: Ethel i Billy i ich rodziców. Ethel, dziewczyna pewna siebie, przekonana o własnej wartości i wywyższająca się lekko, pracuje jako gospodyni w domu hrabiego Fitzherberta i jego żony, rosyjskiej księżniczki Bei. Pomiędzy panem domu a służącą nawiązuje się romans, w wyniku którego Ethel zachodzi w ciążę. Dziewczyna wykazuje się naiwnością myśląc, ze ojciec dziecka wywiąże się ze swoich co do niego obowiązków. Okazuje się, że była dla hrabiego kolejną zabawką, a on właśnie się dowiaduje o ciąży swojej żony. Ethel zostaje odesłana z posiadłości. Gdy o wszystkim dowiaduje się ojciec Ethel, wyrzuca dziewczynę z domu i zrywa z nią jakikolwiek kontakt. Kobieta wyjeżdża do Londynu, gdzie spotyka siostrę hrabiego - Maud, która oferuje jej pracę. Maud zakochuje się w przjacielu swojego brata, Walterze von Ulrichu. W przeddzień wybuchu wojny potajemnie wychodzą za mąż, a wojna rozdziela ich na wiele lat.
Poznajemy także Rosjan - braci Peszkowów: Leva i Grigorija. W Lvie, przystojnym kobieciarzu zakochuje się Katerina, w której potajemnie kocha się jego starszy brat. Grigorij w końcu ma szansę spełnić marzenie swojego życia, gdyż udało mu się uzbierać pieniądze na podróż do Ameryki. Jednak okazuje się, że jego młodszy brat popełnia morderstwo i musi uciekać przed wymiarem sprawiedliwości. Prosi więc Grigorija o oddanie mu biletu. W ten sposób Lev ucieka przed więzieniem. w stanach pracuje jako szofer bogacza, Vyałowa. Lev uwodzi jego córkę i w ten sposób wżenia się w tą bogatą rodzinę.
W Rosji pozostał Grigirij i Katerina, która spodziewa się dziecka Lva.
Życie tych wszystkich ludzi wiąże się ze sobą, a ich codzienność zaburza i przerywa I Wojna Światowa.

 Bardzo podobała mi się ta książka, a zwłaszcza to, w jaki sposób autor powiązał ze sobą swoich bohaterów.  W bardzo ciekawy sposób splótł ich losy, umieszczając I Wojnę Światową jako tło historyczne. Oprócz postaci fikcyjnych w książce mamy również postaci historyczne, decydujące o przebiegu wojny, która pochłonęła tyle istnień ludzkich.
W pamięć zapadła mi scena, kiedy listonosz chodzi od domu do domu w Aberowen i doręcza zawiadomienia o śmierci kolejnych młodych mężczyzn: braci, synów, mężów. Rozpacz miesza się z radością z tego, że listonosz tym razem ominął dany dom. Radością zaprawioną wstydem i poczuciem winy, który trawi kobiety patrzące na łzy tych, które trzymają ten okropny list w dłoniach.
Zamierzam przeczytać całą trylogię.

środa, 9 stycznia 2013

Olga Tokarczuk- Prawiek i inne czasy

Olga Tokarczuk- Prawiek i inne czasy
Czyta Maja Ostaszewska
Wydawnictwo Literackie
519 minut
Prawiek to wieś na kielecczyźnie. Wieś jakich wiele na świecie. Ale czy na pewno? "Prawiek i inne czasy" to magiczna powieść pełna metafor i alegorii opowiadająca o życiu, narodzinach, śmierci, wojnie, szczęściu i rozpaczy, czyli krótko mówiąc o wszystkim co może zdarzyć się między narodzinami a śmiercią (a nawet po niej). To po trosze obyczajówka, a po trosze baśń dla dorosłych.

Przede wszystkim urzekł mnie prosty język tej powieści. Tokarczuk w prosty sposób mówi o rzeczach ważnych i trudnych, co doskonale się sprawdza. Umiejętnie mami też niedługimi rozdziałami zachęcając do dalszej wędrówki przez Prawiek i nie pozwalając nudzić się ani chwili. Wiele elementów w powieści można interpretować na różnorakie sposoby, dzięki czemu powieść nabiera wielu wymiarów, a może po prostu wielu czasów? Tokarczuk filozofuje na temat Boga, natury, uśpionych w człowieku instynktach, magii działającej w świecie, jednak nie mędrkuje, nie wymądrza się. "Prawiek i inne czasy" to powieść- rzeka, która swoim nurtem obejmuje nie tylko rodzinę Niebieskich i Boskich, ale też innych mieszkańców Prawieku, których losy przeplatają się i łączą. Ciekawym zabiegiem jest także konstrukcja początku i końca historii- otóż powieści nie rozpoczyna jakieś konkretne wydarzenie, koniec też nie jest jasny- Tokarczuk dzięki tej otwartej kompozycji nie domyka furtki do Prawieku dla naszej wyobraźni. Trudno nie wspomnieć o wątku wojennym- akcja powieści ma swój początek tuż przed rozpoczęciem I wojny światowej, obejmuje także czasy II wielkiej wojny. O ile pierwsza ukazana jest jedynie z punktu widzenia zwykłych ludzi, o tyle druga wzbogacona jest o sylwetki wojskowych. W powieści przedstawione są różne obrazy wojny. Wielkim plusem było pokazanie odczuć niemieckiego żołnierza, który w polskiej literaturze kreowany jest zwykle jako czarny charakter. U Tokarczuk nic nie jest tylko białe lub tylko czarne- łączy barwy świata (a raczej światów) ukazując prawdę o tym, jacy jesteśmy.

Maja Ostaszewska, która do tej pory nie zawładnęła moim sercem jako aktorka, zaskarbiła sobie moją sympatię jako lektorka. Jej miękki, ciepły głos doskonale oddawał nastrój powieści- momentami lekki, nieco zamglony i osnuty nutką tajemniczości niczym cały Prawiek, kiedy zaś trzeba mocny i przywracający do rzeczywistości. Dużym plusem jest naturalna modulacja głosu.

Sięgając po "Prawiek i inne czasy" kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać i muszę przyznać, że nie jest łatwo ocenić tę powieść. Niemniej jednak, na pewno oceniam ją bardzo pozytywnie i wiem, że jeszcze nie raz do Prawieku wrócę. Jest to niewątpliwie jedna z tych powieści, którą chce się jak najszybciej wchłonąć, ale po skończeniu której odczuwa się ten niedosyt i żal, że to już koniec, a zarazem radość z poznania całej historii. Powieść polecam szczególnie tym, którzy lubią książki przedstawiające życie takim, jakim jest, bez ubarwień, acz z nutą magii.

Recenzja pochodzi z blogu Biblioteczka bibliofilki

czwartek, 15 listopada 2012

Zgubieni

Erich Maria Remarque to jeden z najgłośniejszych pisarzy niemieckich. Powołany na front pierwszej wojny światowej jako osiemnastolatek doświadczył jej traumy. W 1929 roku wydał głośną powieść Na Zachodzie bez zmian, która w 1933 roku trafiła na indeks. Za pacyfistyczną wymowę naziści publicznie palili ją na stosie. Autor był już wówczas na emigracji. Narrator sugestywnie opisuje wydarzenia, w jakich przyszło mu uczestniczyć. Jest jednym z kilku młodych mężczyzn, którzy uwiedzeni propagandą, na ochotnika zgłosili się na front. Zderzenie z okrucieństwem wojny ukazuje dehumanizację, nie ma tu miejsca na kształtowanie bohaterów. Chłopcy nie wyrobili w sobie cnót, ale doświadczyli cynizmu, ich celem jest przeżyć, dotrwać do końca pośród bezsensownych rozkazów, rozszarpanych ciał, głodu i wyczerpania.

Więcej na moim  blogu.

Dwie książki z wojną w tle

"Opowieści starego Kairu" Nadżiba Mahfuza - zaczynałam bez entuzjazmu, ale z każdą stroną czytało mi się coraz lepiej. Mahfuz  ma opinię bardzo średniego pisarza, który dość niezasłużenie dostał Nobla. Zasłużenienie, czy nie, czasem lepsze jest wysokiej jakości czytadło, niż tor przeszkód zafundowany przez autora z rzekomo wyższej półki.
Akcja rozgrywa się w czasie pierwszej wojny światowej, która w Egipcjanach, podobnie jak w Polakach, rozbudziła nadzieje na odzyskanie niepodległości. Co faktycznie udało się zrealizowac i jak wpłynęło to na życie zwykłych ludzi? Zapraszam do lektury:).

"Cesarski poker" Waldemara Łysiaka wylosowałam w stosikowym losowaniu. Trochę się przestraszyłam, gdyż po necie krążą różne jego nowe teksty publikowane głównie w UważamRze i przyznam, że kompletnie nie są w moim guście. 
"Stary Łysiak" to jednak inna bajka. "Poker" to opowieść o wielkiej grze o Europę prowadzonej przez Napoleona oraz jego adwersarza - cara Aleksandra.
Łysiak sprawne kompiluje cytaty z miliona źródeł, formując z nich własną opowieść. Żeby zafrapować czytelnika co chwila doprawia to danie licznymi ciekawostkami z życia seksualnego swoich protagonistów. Da się czytać, chociaż przyznam, że czytałam na wyrywki. Trochę za dużo dla mnie tych detali no i - co mnie w zasadzie obchodzi Napoleon?