Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anytsuj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anytsuj. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lutego 2014

Xavier Dorison, Enrique Breccia- Wartownicy; Stalowe żniwa

Xavier Dorison, Enrique Breccia- Wartownicy; Stalowe żniwa
Wydawnictwo Taurus Media
Warszawa 2013
Format 214 x 293 mm
64 strony
Chętnie sięgam po lekturę związaną tematycznie z wojną i najczęściej jest to tematyka II WŚ. Tym razem udało mi się dostać coś, co porusza kwestię I wojny światowej. W dodatku padło na komiks. Komiks wyjątkowy i naprawdę wart uwagi.
  
Rok 1911, Maroko, pole bitwy. Armia francuska wykorzystuje w boju mechanicznego żołnierza „Wartownika”, jednak projekt okazuje się porażką, ze względu na awaryjność żołnierza i brak dostatecznie silnego źródła zasilania dla mechanizmu. Rok 1914, Francja. Gabriel Feraud, młody wynalazca, prezentuje wynik swoich prac- baterię radową, której nie chce sprzedać wojsku. Wybucha wojna i w wyniku splotu pewnych, niekoniecznie przypadkowych, wydarzeń i decyzji wynalazca zostaje wcielony do armii a jego bateria wykorzystana do zasilania Wartowników- projekt pułkownika Alphonse’a Mirreau zostaje wznowiony.
 

piątek, 3 stycznia 2014

Jenő Szentiványi- Orlęta Lwowskie

Jenő Szentiványi- Orlęta Lwowskie
Przełożyła Joanna Urbańska
Wydawnictwo M
Kraków 2013
Format 125 x 200 mm
273 strony
Konflikt polko-ukraiński, którego przedmiotem był Lwów narastał od lat, a gdy w końcu emocji nie dało się już dłużej tłumić, z powodu braku regularnych oddziałów Wojska Polskiego na miejscu, do walki o miasto stanęła polska ludność cywilna. W dużej części dzieci i młodzież, walczyła dzielnie z przeszkolonymi wojskami ukraińskimi broniąc miasto aż do przybycia odsieczy.
 

wtorek, 10 grudnia 2013

Hans- Joachim Lang- Kobiety z bloku 10

Hans- Joachim Lang- Kobiety z bloku 10
Eksperymenty medyczne w Auschwitz
Przełożyła Eliza Borg
Wydawnictwo Świat książki
Warszawa 2013
Format  145 x 205 mm
303 strony
 
Wyobraź sobie najbardziej przerażającą książkę, jaką czytałeś. Taką, która zmroziła Ci krew w żyłach i sprawiła, że nie mogłeś potem spać. A teraz przełóż tą historię na półkę "bajeczki dla dzieci", bo to prawdopodobnie nic w porównaniu z tym, co przydarzyło się kobietom z bloku 10. i tym, co opisuje H.J. Lang w swojej książce.
   

środa, 12 czerwca 2013

Nadine Gordimer- Ludzie Julya

Nadine Gordimer- Ludzie Julya
Wydawnictwo M
Kraków 2013
Format 140 x 202 mm
208 stron
Akcja powieści  „Ludzie Julya” rozgrywa się w południowej Afryce w latach 80. XX w. Z powodu zamieszek i represji wobec białych rodzina Smalesów ucieka z domu w Johanesburgu by ukryć się w wiosce swojego wieloletniego służącego- Julya. Ich życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Zasady, które panowały w mieście nie obowiązują w wiosce.
   
Gordimer uwiodła mnie przede wszystkim sposobem budowania akcji, rozwijania wątków, dozowania informacji. Wszystko jest tak wyważone, że podczas lektury nie ma okazji by się znudzić, zniecierpliwić, albo sfrustrować galopującą akcją. Bohaterowie wielobarwni, dynamiczni i trudni w ocenie sprawiają, że powieść jest jeszcze bardziej intrygująca i dająca do myślenia. Autorka pokazuje, że wiodąc spokojne życie nie zawsze jesteśmy w stanie poznać całą prawdę o sobie, a tym bardziej o ludziach wokół nas, nawet tych najbliższych. Drugim ważnym tematem jaki porusza Gordimer jest wpływ warunków i otoczenia na kształtowanie ról społecznych.
 

poniedziałek, 18 lutego 2013

Anonyma- Kobieta w Berlinie (zapiski z 1945 roku)

Anonyma- Kobieta w Berlinie
zapiski z 1945 roku
Przełożyła Barbara Tarnas
Wydawnictwo Świat Książki
Warszawa 2009
200 stron
"Kobieta w Berlinie" to autentyczny pamiętnik trzydziestoletniej Niemki pisany od 20 kwietnia do 22 czerwca 1945 roku, a więc w okresie, kiedy wojska Rosyjskie opanowywały Berlin. Autorka opisuje chwile grozy spędzone w piwnicy podczas nalotów, głód, brak prądu, wody i strach przed gwałtami i zemstą ze strony rosyjskich żołnierzy. Autorka z niezwykłą szczerością relacjonuje niemal "na żywo" wszystkie wydarzenia tej wojny, tak specyficznej, bo oto Niemcy, dotąd przekonani o własnej sile i przewadze, zostają pokonani a rosyjskie wojska zajmują Berlin. 

Od początku wiedziałam, że trudno mi będzie ocenić tę książkę. Pod względem językowym jest poprawna, nie rażą żadne błędy, brak też jakichkolwiek stylistycznych wpadek. Pamiętnik czyta się jednym tchem, dzięki temu, że autorka obdarzona jest lekkim piórem. Jedyne zastrzeżenie jakie mam, dotyczy braku tłumaczeń obcojęzycznych zdań. O ile z rosyjskim nie mam problemu, o tyle brak przekładu z francuskiego nieco mi przeszkadzał. Tyle o formie...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Jerzy Kosiński- Malowany ptak

Jerzy Kosiński- Malowany ptak
Przełożył Tomasz Mirkowicz
Wydawnictwo Czytelnik
Warszawa 1994
226 stron
Akcja powieści rozpoczyna się w pierwszych dniach II wojny światowej, a jej osią są losy sześcioletniego chłopca, którego rodzice oddają pod opiekę pewnemu mężczyźnie w nadziei, że malec bezpiecznie przetrwa wojenną zawieruchę i po wojnie będą mogli znowu żyć spokojnie. Niestety, z uwagi na fakt, że chłopiec ma żydowską, czy też cygańską urodę jego historia "nieco" się komplikuje. Nie znamy ani imienia ani nazwiska ani nawet narodowości głównego bohatera. Przez wszystkie lata wojny tuła się od opiekuna, do opiekuna, od wsi do wsi, rzadko znajdując spokój i życzliwość. Traumatyczne przeżycia sprawiają, że chłopiec traci mowę, ale też zniekształca się jego moralność. Czy kiedy połączy się z rodzicami będzie potrafił żyć normalnie?
Kosiński z niezwykłą wyrazistością maluje słowem obrazy, które żyją. Nie trzeba zbyt wiele wyobraźni, by przenieść się w świat "Malowanego ptaka" i piszę to w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Autor posługuje się lekkim piórem, czyta się go szybko, jego język jest barwny, obrazowy i, co ważne, zrozumiały. "Malowany ptak" intryguje, oburza, przeraża, wzrusza. Powieść Kosińskiego jest jak ten tytułowy malowany, barwny ptak- potrafi wywołać pełen wachlarz uczuć, pokazuje pełen przekrój społeczeństwa i przedstawia najrozmaitsze postaci i sytuacje. Zmusza do myślenia, do refleksji nad tym, kto był ofiarą, a kto katem, czy ludowa mądrość to nie zabobon, czy istnieje jakaś moralność? Mimo, że sytuacje i postaci w większości przypadków zdają się przejaskrawione, to jednak Kosiński nie pozwala pozbyć się świadomości, że ludzie tacy są i są zdolni do takich zachowań. Ponadto autor w dokładny i szczery sposób przedstawia bogaty wewnętrzny świat głównego bohatera. Mimo, że nieco zbyt dorosły i dojrzały i inteligentny jak na swój wiek, jednak wzbudza w Czytelniku litość, sympatię, czasem podziw.
"Malowany ptak" z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom literatury wojennej oraz tym, którzy szukają w książkach opisów życia prostej ludności w czasach wojennych. Bez względu na upodobania i tak polecam wszystkim, bo książka jest na tyle głęboka i poruszająca, że trudno o niej mówić- ją trzeba koniecznie przeczytać.
 
 

środa, 9 stycznia 2013

Olga Tokarczuk- Prawiek i inne czasy

Olga Tokarczuk- Prawiek i inne czasy
Czyta Maja Ostaszewska
Wydawnictwo Literackie
519 minut
Prawiek to wieś na kielecczyźnie. Wieś jakich wiele na świecie. Ale czy na pewno? "Prawiek i inne czasy" to magiczna powieść pełna metafor i alegorii opowiadająca o życiu, narodzinach, śmierci, wojnie, szczęściu i rozpaczy, czyli krótko mówiąc o wszystkim co może zdarzyć się między narodzinami a śmiercią (a nawet po niej). To po trosze obyczajówka, a po trosze baśń dla dorosłych.

Przede wszystkim urzekł mnie prosty język tej powieści. Tokarczuk w prosty sposób mówi o rzeczach ważnych i trudnych, co doskonale się sprawdza. Umiejętnie mami też niedługimi rozdziałami zachęcając do dalszej wędrówki przez Prawiek i nie pozwalając nudzić się ani chwili. Wiele elementów w powieści można interpretować na różnorakie sposoby, dzięki czemu powieść nabiera wielu wymiarów, a może po prostu wielu czasów? Tokarczuk filozofuje na temat Boga, natury, uśpionych w człowieku instynktach, magii działającej w świecie, jednak nie mędrkuje, nie wymądrza się. "Prawiek i inne czasy" to powieść- rzeka, która swoim nurtem obejmuje nie tylko rodzinę Niebieskich i Boskich, ale też innych mieszkańców Prawieku, których losy przeplatają się i łączą. Ciekawym zabiegiem jest także konstrukcja początku i końca historii- otóż powieści nie rozpoczyna jakieś konkretne wydarzenie, koniec też nie jest jasny- Tokarczuk dzięki tej otwartej kompozycji nie domyka furtki do Prawieku dla naszej wyobraźni. Trudno nie wspomnieć o wątku wojennym- akcja powieści ma swój początek tuż przed rozpoczęciem I wojny światowej, obejmuje także czasy II wielkiej wojny. O ile pierwsza ukazana jest jedynie z punktu widzenia zwykłych ludzi, o tyle druga wzbogacona jest o sylwetki wojskowych. W powieści przedstawione są różne obrazy wojny. Wielkim plusem było pokazanie odczuć niemieckiego żołnierza, który w polskiej literaturze kreowany jest zwykle jako czarny charakter. U Tokarczuk nic nie jest tylko białe lub tylko czarne- łączy barwy świata (a raczej światów) ukazując prawdę o tym, jacy jesteśmy.

Maja Ostaszewska, która do tej pory nie zawładnęła moim sercem jako aktorka, zaskarbiła sobie moją sympatię jako lektorka. Jej miękki, ciepły głos doskonale oddawał nastrój powieści- momentami lekki, nieco zamglony i osnuty nutką tajemniczości niczym cały Prawiek, kiedy zaś trzeba mocny i przywracający do rzeczywistości. Dużym plusem jest naturalna modulacja głosu.

Sięgając po "Prawiek i inne czasy" kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać i muszę przyznać, że nie jest łatwo ocenić tę powieść. Niemniej jednak, na pewno oceniam ją bardzo pozytywnie i wiem, że jeszcze nie raz do Prawieku wrócę. Jest to niewątpliwie jedna z tych powieści, którą chce się jak najszybciej wchłonąć, ale po skończeniu której odczuwa się ten niedosyt i żal, że to już koniec, a zarazem radość z poznania całej historii. Powieść polecam szczególnie tym, którzy lubią książki przedstawiające życie takim, jakim jest, bez ubarwień, acz z nutą magii.

Recenzja pochodzi z blogu Biblioteczka bibliofilki

sobota, 5 stycznia 2013

Aleksander Kamiński- Kamienie na szaniec

Aleksander Kamiński- Kamienie na szaniec
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Wydanie pierwsze
Warszawa 2007
227 (238) stron
Aleksander Kamiński upamiętnia w swojej książce kilkoro młodych ludzi, spośród których najwyraźniej rysują się sylwetki Macieja Aleksego Dawidowskiego, Jana Bytnara i Tadeusza Zawadzkiego. To książka o młodości, przyjaźni, szczęściu w czasach horroru, wierze w pewne wartości, wojnie i śmierci. To prawdziwa historia ludzi, którzy walczyli o wolność Polski i którzy zginęli zbyt wcześnie.
"Kamienie na szaniec" to jedna z niewielu lektur szkolnych, którą nie dość, że przeczytałam z chęcią i zainteresowaniem, to jeszcze do niej wracam. To też pierwsza książka, w czasie lektury której płakałam. To wzruszająca historia ludzi, których wojna dotknęła akurat, kiedy byli w tym wieku, w którym ja jestem teraz. Nie pozwalała im zaznać spokoju i szczęścia, choć tak desperacko tego szukali. Zośka, Alek i Rudy, a także ich przyjaciele walczyli z okupantami wszelkimi możliwymi sposobami. Zadziwiają sprytem, pomysłowością i zręcznością, ale przede wszystkim niebywałą odwagą. Wszyscy w tych czasach musieli być odważni. Nieopisaną wartością tej historii jest jej autentyczność. Czytając o naszych polskich bohaterach cały czas mamy świadomość, że to nie postaci fikcyjne- ci ludzie żyli naprawdę, wspomnienie o nich przetrwało nie tylko na kartach powieści, ale także w sercach tych, którzy przeżyli. Ślady po nich zostały w warszawskich sercach i na warszawskich murach.Ogromnym plusem jest też to, że nie jest to powieść patetyczna, tak samo jak jej bohaterowie nie są zadętymi herosami. Wszystkie postaci wzbudzają szacunek, podziw i ogromną sympatię. Język powieści jest prosty i barwny, dzięki czemu książkę czyta się szybko i nie sposób się od niej oderwać. Kamiński potrafi doprowadzić do łez uświadamiając Czytelnikowi okrucieństwo wojny, potrafi wzbudzić żal, smutek, strach, ale też rozbawić. Przede wszystkim zaś zmusza do refleksji, zadumy nad wartościami, jakimi kierujemy się w życiu i nad samym życiem.
Wydanie opatrzono wieloma zdjęciami zarówno z rodzinnych archiwów bohaterów książki jak i współczesnymi- przedstawiającymi harcerzy i uczniów szkół związanych z postaciami przedstawionymi w powieści. To daje nam szerszy obraz bohaterów "Kamieni na szaniec" i pozwala lepiej ich poznać.
"Kamienie na szaniec" to chyba najlepsza książka opisująca wojnę jaką czytałam. Każdy powinien ją przeczytać.

piątek, 23 listopada 2012

Teresa Lubkiewicz-Urbanowicz- Babskie nasienie

Teresa Lubkiewicz-Urbanowicz- Babskie nasienie
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Wydanie pierwsze
Warszawa 2005
213 stron
 

 Na tę książkę trafiłam przypadkiem, ot sięgnęłam po nią w pośpiechu i pognałam do domu (w podobnym pośpiechu piszę dzisiejszą recenzję, więc będzie krótko, zwięźle i na temat). Przyjrzałam się dość nieciekawej okładce i z niezbyt pozytywnym nastawieniem zaczęłam czytać...
"Babskie nasienie" to zbiór króciutkich opowiadań. Akcja toczy się w czasach przedwojennych i w czasach II wojny światowej, a jej osią w większości opowiadań są kobiety. Poznajemy codzienne życie małych społeczności, głównie wielonarodowościowych.
Mimo mojego początkowego braku przekonania szybko uświadomiłam sobie, że jest to książka z rodzaju moich ulubionych- niewielkich rozmiarów obrazki łączące się w jedną, spójną całość, autor zabierający Czytelnika na spacer poprzez czasy i miejsca (nawet, jeśli tu nie mają zbyt dużej rozpiętości), a do tego język współgrający z treścią, co zawsze dodaje klimatu- to coś, co zawsze odbieram pozytywnie. Całość okraszona szczyptą humoru i celnych uwag daje Czytelnikowi do myślenia, zmusza do refleksji i zadumy na różne tematy. Dodatkowym plusem jest wprowadzenie elementów fantastycznych, które wybranym opowiadaniom nadają dreszczyku, a innym nieco ironicznego charakteru. W każdym razie, uważam, że książka świetnie oddaje charakter tamtych czasów i ludzi ówcześnie żyjących. Postaci, dobrze zarysowane, są bardzo żywe i realistyczne. Muszę przyznać, że czasem łapałam się na tym, że zastanawiałam się, czy kilka opowiadań nie było silnie opartych na faktach. Autorka pochwalić się może lekkim piórem, czyta się ją lekko i szybko, więc nie sposób nudzić się przy lekturze tej pozycji.
Serdecznie polecam wszystkim, którzy lubią wycieczki historyczne!
 

poniedziałek, 12 listopada 2012

Cezary Harasimowicz- Żołnierz



Cezary Harasimowicz- Żołnierz
Wydawnictwo Firet
Wydanie pierwsze
Warszawa 1995
118 stron
Przyznam szczerze i bez bicia, że nie interesuję się literaturą. Namiętnie czytam książki, jednak tak samo namiętnie pijam gorące kakao, mimo, że nie znam się ani na dietetyce ani na gastronomii. Piszę o tym ze względu na to, że czasem zdarza mi się czytać książki uważane za klasykę. Przynajmniej tak mi się wydaje. Pragnę jednak zauważyć, że recenzuję je z punktu widzenia zwykłego czytelnika. Przeciętnego człowieka, który lubi poczytać, proszę więc nie mieć mi za złe, jeśli czasem oceniam książkę dość naiwnie.
Po książkę Harasimowicza sięgnęłam dlatego, że stoi na mojej półce już od kilku lat, a jakoś do tej pory nie mogłam się do niej przekonać. Stąd też kiepska jakość prezentowanej przeze mnie okładki (w sieci nie mogłam jej znaleźć).
Tytułowym bohaterem jest Lazar- dziesięcioletni Mozambijczyk, kupiony przez bezdzietne małżeństwo mieszkające w Anglii. Zarówno chłopiec jak i pośrednik w jego sprzedaży utrzymują, że Lazar ma osiem lat, jego rodzice umarli z głodu, a angielskiego nauczyli go misjonarze. Nic z tego jednak nie jest prawdą. Ale czy z pozoru idealna rodzina, do której trafia dziecko też nie kryje tajemnic? Lazara adoptują Anna i Peter. Ona jest bogatą Amerykanką. Bezpłodna, nieszczęśliwa w małżeństwie i zmagająca się z demonami przeszłości topi smutki w alkoholu. On- znany pianista, cierpiący na rozstrój żołądka, kocha Annę, jednak ciągłe pilnowanie jej go przerasta. Niemożność porozumienia się z ojcem i żoną sprawia, że ucieka w muzykę. Ojciec Petera- człowiek stary i zmęczony to Polak- Powstaniec warszawski, który nie potrafi zapomnieć o wojnie i ojczyźnie. Żyje historią w obcym kraju, a jego tęsknota i ból sprawiają, że nie potrafi zbudować więzi z najbliższymi. I właśnie do nich trafia Lazar- dziecko-żołnierz, które widziało śmierć wielu ludzi, w tym własnych rodziców, które zabijało i które zamordowało swojego przyjaciela, a mimo to, pragnie być dobrym człowiekiem. Każdy z tych czworga bohaterów zmaga się z własnymi demonami, pragnie bliskości, choć nie potrafi stworzyć normalnych społecznych relacji.
Przede wszystkim spodobał mi się sposób prowadzenia narracji- narratorem fragmentów jest Lazar, rozmawiający z nieżyjącym przyjacielem, a innych- sam Joaqim. Dzięki temu zobrazowane są nie tylko uczucia i punkt widzenia głównego bohatera, ale też innych postaci, a także umożliwia to przedstawienie historii poszczególnych bohaterów (Joaqim jest narratorem wszechwiedzącym). Dzięki takiemu zabiegowi książka nabiera ciekawego charakteru. Jestem także pod ogromnym wrażeniem tego, jak na tak niewielu stronach można przedstawić tak wiele, tak świetnie zbudowanych postaci. Każdy bohater jest niezwykle wyrazisty, wielowymiarowy, realistyczny. Powieść jest tak skonstruowana, że z biegiem akcji poznajemy stopniowo wszystkie tajemnice bohaterów. Historie tych czworga ludzi są zgoła odmienne, ale równie intrygujące, smutne i zaskakujące, a także przerażająco realne. Książka, mimo, że przedstawia zamkniętą historię, jednak pozostawia kilka niedomówień, a kreacja zakończenia umożliwia Czytelnikowi popuszczenie wodzy fantazji i zmusza do zastanowienia się jak dalej potoczą się losy tych ludzi. Kolejnym plusem, jak dla mnie, był sposób poruszenia tematu wojny, która odgrywa ogromną rolę w życiu dwóch bohaterów. Niewątpliwie, to właśnie wojna ma największy wpływ na charaktery Lazara i ojca Petera, jednak opisana jest bardzo ascetycznie, że tak to ujmę. Ukazane są pojedyncze incydenty, wydarzenia, które miały miejsce i dotknęły dzieci (w obu przypadkach- wojny w Mozambiku i Powstania warszawskiego), które idealnie oddają okrucieństwo i obrzydliwość wojny. Bez zbędnego patosu i nadmiaru słów. Przedmiotem książki nie jest wojna, ale raczej jej skutki, wpływ jaki wywiera na ludzi.
To, co wywarło na mnie negatywne wrażenie to obcojęzyczne (domyślam się, że mozambijskie) zdania, które nie są tłumaczone, a zwłaszcza pod koniec książki jest ich sporo. Kolejnym minusem było udziwnianie, jak dla mnie nieco wymuszone, nienaturalne i irytujące, opisu uczuć bohaterów i wydarzeń. I ten zabieg również potęguje się w końcowej części powieści, co sprawiło, że naprawdę ciężko było mi przebrnąć przez ostatnie kilkanaście stron. Autorowi zarzuciłabym również zbyt poważne, dojrzałe i rozbujałe refleksje Lazara na różne tematy. Wiem, że człowiek, który tak wiele przeszedł dorasta szybciej, jednak jak na dziesięciolatka, niektóre dywagacje wydały mi się przesadzone.
Do „Żołnierza” miałam już dwie przymiarki, jednak za każdym razem zrezygnowana odkładałam go na półkę po przeczytaniu pierwszych stron. Niewątpliwie jest to książka trudna, poruszająca ciężkie tematy. Książka, do której trzeba dojrzeć. Trudno mi jednoznacznie ją ocenić, ponieważ to, co mnie irytowało, było drażniące w znacznym stopniu i kładzie się cieniem na całej powieści, myślę jednak, że to książka godna polecenia. Przede wszystkim ze względu na tematykę, jaką porusza i na ciekawe ukazanie rzeczywistości.
Polecam więc tę książkę wszystkim, którzy lubią kiedy autor czegoś od Czytelnika wymaga, którzy lubią być zaskakiwani i zmuszani do refleksji. Książka na pewno przypadnie do gustu tym, którzy oczekują od książki, że po jej przeczytaniu przez dłuższy czas nie da o sobie zapomnieć.
Recenzja pochodzi z blogu

środa, 3 października 2012

Christian Signol- W tym życiu albo w przyszłym

Christian Signol- W tym życiu albo w przyszłym
Przełożyła Ewa Cieplińska
Wydawnictwo Świat Książki
Wydanie pierwsze
Warszawa 2006
206 stron
Tę niewielkich rozmiarów, niepozorną książką o różowawej okładce dostałam na urodziny, jednak dość długo stała niemal nietknięta na mojej półce. Szczerze mówiąc, zniechęciły mnie już pierwsze (dość ciężkie) akapity, na które rzuciłam okiem i odstawiłam książkę na półkę, by dopiero po około pół roku później sobie o niej przypomnieć. Lepiej późno niż wcale...
Christian Signol, współczesny francuski pisarz przeplata wydarzenia współczesne ze wspomnieniami, by przedstawić czytelnikom historię życia Blanche- emerytowanej nauczycielki. Główna bohaterka od najmłodszych lat wie czego chce i walczy o swoje marzenia. Okrutny los dość wcześnie pozbawia ją rodziców, ale paradoksalnie to właśnie ta tragedia pozwala jej na zrealizowanie marzeń. Blanche zostaje nauczycielką i jako młodziutka kobieta poznaje Juliena, a wraz z nim prawdziwą miłość. Miłość, która trwa przez całe życie, mimo okrucieństwa wojny i ogromu cierpień. Taką, która nie kończy się wraz z odejściem ukochanej osoby. Miłość do Juliena sprawia, że Blanche robi wszystko, aby przeżyć wojnę. Myśl o wspólnej przyszłości każe jej iść naprzód, dlatego kiedy dowiaduje się, że jej ukochany zginął jest bliska śmierci. Powoli jednak wraca do normalnego życia, do pracy. Wychodzi za mąż, ale nie z prawdziwej miłości- bo czy można naprawdę kochać więcej niż jeden raz? Blanche przeżywa chwile szczęścia i zaznaje macierzyństwa, a w końcu przychodzi starość trzymając za rękę samotność. Signol dobitnie uświadamia czytelnikowi, że w dzisiejszych czasach, kiedy człowiek jest wiecznie zabiegany, nawet dla najbliższych ludzie starzy są balastem, a ich odwiedzanie traktowane jest jako przykry obowiązek. Gdyby tak nie było, to czy Eveline naprawdę nie znalazła by tyle czasu, by móc odwiedzać matkę? Albo czy nie mogłaby zrezygnować z wygodnego życia w wielkim mieście i znaleźć pracy bliżej? Czy praca nie jest tylko sprytną i wygodną wymówką?
„W tym życiu albo w przyszłym” porusza niezwykle ważne kwestie. To opowieść o sile charakteru, miłości, wojnie, poszukiwaniu szczęścia, ale przede wszystkim o nadziei. Ta powieść wywarła na mnie ogromny wpływ. Dogłębnie mnie poruszyła, tak, że kiedy przeczytałam ją po raz pierwszy przez długie tygodnie nie mogłam o niej zapomnieć. Miłość jaką przedstawia Signol jest dla mnie przykładem uczucia prawdziwego i doskonałego. To więź, której fundamentem nie jest pożądanie i romans, ale zaufanie, szacunek, zrozumienie, troska i pewien rodzaj przyjaźni. Uczucie, które po pięćdziesięciu latach tkwi w sercu kobiety w czystej, niezmienionej formie. To właśnie siedemdziesięcioletnia kobieta co dzień tęskniąca za ukochanym mężczyzną jest dla mnie prawdziwym obrazem miłości. Kto nie chciałby przeżyć czegoś takiego?
Temat wojny Signol porusza jakby niewymuszenie. Niewątpliwie powieść ukazuje realia II wojny światowej, pokazuje jej okrucieństwo i bezsens, ale nie jest to książka o wojnie. Obozowa rzeczywistość jest tylko tłem. Autor nie narzuca patosu wojny, pokazuje ją jako element w układance życia głównej bohaterki. Akcentuje temat wojny, rozważa jej sens, ale robi to w sposób wyważony, tak, że ma się wrażenie, że wojna nie jest tu najważniejsza. Bardzo podoba mi się takie podejście.
Najbardziej jednak wzruszyło mnie to, że ta powieść tak dobitnie pokazuje historię kobiety, która przechodzi piekło w nadziei, że po wszystkim ułoży sobie życie z mężczyzną, którego kocha, jednak musi zderzyć się z ponurą rzeczywistością- ona nie ma do kogo wrócić. To przerażające i wstrząsające.
„W tym życiu albo w przyszłym” to niepozorna książka o niewielkich rozmiarach i wielkim przesłaniu. Niestety, nie należy do lekkich powieści, czyta się ją mozolnie, a niektóre fragmenty są naprawdę męczące. Łzy wzruszenia napływające do oczu też raczej lektury nie ułatwiają, jednak mimo wszystko warto przebrnąć przez te 206 stron i poznać tę poruszającą historię.

Recenzja pochodzi z blogu Biblioteczka bibliofilki