TYTUŁ: Kochaj rewolucję!
AUTOR: Aleksander Sołżenicyn
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2009
LICZBA STRON: 173
To moje pierwsze spotkanie ze Sołżenicynem, który dotąd znany był mi
tylko z chwalebnych opinii, chociażby na temat "Archipelagu Gułag" czy
"Oddziale chorych na raka". Na pierwszy ogień wybrałam "Kochaj
rewolucję!", gdyż jest to debiutancka książka rosyjskiego literata,
która z powodu osobistych zawieruch nigdy nie została dokończona.
Gleb Nierżin to dwudziestotrzyletni intelektualista, student dwóch kierunków, poukładany mąż i obywatel kochający ojczyznę ponad wszystko. Mężczyzna posiada wielkie marzenia i oczekiwania, ale nie potrafi realizować swoich założeń. Żyje teoriami, których nie potrafi wprowadzić w życie. Jest idealistą, a to nie pomaga mu w służbie wojskowej. Gleb dosłownie wariuje, gdy armia niemiecka wkracza do Rosji i bez zastanowienia postanawia służyć ojczyźnie na pierwszej linii ognia. Nikt nie bierze na poważnie chuderlawego studenta nacjonalisty, który nie ma pojęcia o walce i Nierżin trafia na tyły armii radzieckiej. Tam nadal naiwnie wierzy, że jeszcze zdąży odegrać znaczącą rolę w walce z nieprzyjacielem i snuje niekończące się rozważania o pozytywnych stronach swojej sytuacji:
Jesteśmy świadkami chaotycznej drogi, jaką podejmuje radziecka armia. Brak organizacji i niekorzystne warunki zniechęcają nawet najwytrwalszych, a słabszych zgniatają już na samym początku. Jest to obraz wojny, na jaką nikt nie był przygotowany.
Fakt, iż powieść jest niedokończona może przeszkadzać czytelnikowi - na ostatnich stronach czytamy luźne notatki i plan dalszej akcji zawarty w krótkich punktach. Nie jestem zauroczona tą powieścią. Naiwność głównego bohatera i kłopotliwe słownictwo sprawiły, że miałam wątpliwą przyjemność z lektury. Nie mogę jednak otwarcie skrytykować Sołżenicyna, gdyż w momencie pisania "Kochaj rewolucję!" był młodszy ode mnie, a wiele jego przemyśleń jest dowodem bogatego życia wewnętrznego oraz dużej wiedzy na temat ówczesnej sytuacji w kraju. Mam ochotę poznać inne jego dzieła, aby zrozumieć fenomen rosyjskiej literatury, gdyż na tę chwilę czuję się jak osiołek, przed którym zawieszono marchewkę i nie pozwolono jej nawet polizać.
Gleb Nierżin to dwudziestotrzyletni intelektualista, student dwóch kierunków, poukładany mąż i obywatel kochający ojczyznę ponad wszystko. Mężczyzna posiada wielkie marzenia i oczekiwania, ale nie potrafi realizować swoich założeń. Żyje teoriami, których nie potrafi wprowadzić w życie. Jest idealistą, a to nie pomaga mu w służbie wojskowej. Gleb dosłownie wariuje, gdy armia niemiecka wkracza do Rosji i bez zastanowienia postanawia służyć ojczyźnie na pierwszej linii ognia. Nikt nie bierze na poważnie chuderlawego studenta nacjonalisty, który nie ma pojęcia o walce i Nierżin trafia na tyły armii radzieckiej. Tam nadal naiwnie wierzy, że jeszcze zdąży odegrać znaczącą rolę w walce z nieprzyjacielem i snuje niekończące się rozważania o pozytywnych stronach swojej sytuacji:
Jesteśmy świadkami chaotycznej drogi, jaką podejmuje radziecka armia. Brak organizacji i niekorzystne warunki zniechęcają nawet najwytrwalszych, a słabszych zgniatają już na samym początku. Jest to obraz wojny, na jaką nikt nie był przygotowany.
Fakt, iż powieść jest niedokończona może przeszkadzać czytelnikowi - na ostatnich stronach czytamy luźne notatki i plan dalszej akcji zawarty w krótkich punktach. Nie jestem zauroczona tą powieścią. Naiwność głównego bohatera i kłopotliwe słownictwo sprawiły, że miałam wątpliwą przyjemność z lektury. Nie mogę jednak otwarcie skrytykować Sołżenicyna, gdyż w momencie pisania "Kochaj rewolucję!" był młodszy ode mnie, a wiele jego przemyśleń jest dowodem bogatego życia wewnętrznego oraz dużej wiedzy na temat ówczesnej sytuacji w kraju. Mam ochotę poznać inne jego dzieła, aby zrozumieć fenomen rosyjskiej literatury, gdyż na tę chwilę czuję się jak osiołek, przed którym zawieszono marchewkę i nie pozwolono jej nawet polizać.
