środa, 2 kwietnia 2014
Katyń
Autor: Andrzej Krzysztof Kunert
Wydawnictwo Świat Książki 2010
25 lipca 1932 roku Polska i ZSRR podpisały pakt o nieagresji, który następnie został przedłużony do 31 grudnia 1945r.
Kilka lat później, 24 sierpnia 1939r. został podpisany, chyba najsłynniejszy, pakt Ribbentrop - Mołotow. Wraz z nim podpisano tajny protokół dodatkowy zapowiadający IV rozbiór Polski. Jego istnienie upubliczniono dopiero 25 marca 1946 roku, podczas Procesu Norymberskiego.
Do IV rozbioru doszło 28 września.
"To, co zrobiliśmy w roku 1939, było wyłącznie wynikiem rozważań strategicznych. Niemcy grozili naszej granicy, musieliśmy ich z dala od niej zatrzymać. Zajmując ziemie polskie, nie popełniliśmy ataku agresji. Obecna wojna całkowicie tezę tę potwierdziła. (...) Gdyby nie to, co się wtedy stało, Niemcy dziś byliby w Moskwie, a być może staliby pod Uralem." [1] Tak tłumaczył agresję ZSRR na Polskę zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRR Andriej Wyszyński.
Na początku października 1939 roku miała miejsce zarządzona przez NKWD rejestracja polskich podoficerów i oficerów. Ci, którzy się wtedy zgłosili, dwa miesiące później zostali aresztowani, a następnie zamordowani.
Pierwsze transporty śmierci z Kozielska do Katynia, z Ostaszkowa do Kalinina - Tweru oraz ze Starobielska do Charkowa wyruszyły w pierwszych dniach kwietnia 1940 roku. Z obozów specjalnych (Ostaszków, Kozielsk i Starobielsk) w celu wymordowania przekazano blisko 14500 osób. Natomiast w ogólnej liczbie blisko 22 tysiącach ofiar zbrodni katyńskiej ponad 7300 stanowili więźniowie.
Zbrodnia katyńska przez lata stanowiła bolesne tabu. Pamiętam jak mama mówiła mi, że w szkole nawet nie mogli o tym wspominać. Rząd ZSRR przyznał się do autorstwa tej zbrodni dopiero w 1990 roku.
Natomiast już w lipcu 1942 roku miejsce zbrodni w Katyniu odkrywają polscy robotnicy przymusowa zatrudnieni przez Organizację Todta. W marcu 1943 rozpoczęły się ekshumacje ofiar.
Rząd ZSRR przez szereg lat twardo stał przy stanowisku, że nie mają pojęcia co stało się z więźniami, którzy nigdy nie wrócili do swoich domów. Mało tego, nawet obecnie sprawa morderstw przeprowadzonych przez ZSRR nadal jest dla wielu sprawą, o której lepiej nie mówić...
30 lipca 1941roku Polska i ZSRR podpisały pakt pokojowy, układ Sikorski - Majski. Przedstawiciele rządu polskiego długo próbowali dowiedzieć się, gdzie mogą znajdować się zaginieni jeńcy, jednak bez skutku. Mało tego, przedstawiciele ZSRR oskarżali Polskę, że spekulacje, które się wysnuwa, jakoby jeńcy Ci zginęli z rąk Bolszewików łamią układ Sikorski - Majski. Przedstawiciele ZSRR twierdzą, że w wyniku amnestii wszyscy więźniowie zostali uwolnieni.
Odbyło się wiele rozmów, m. in. taka:
"Wyszyński: Liczba 9500 oficerów polskich, rzekomo znajdujących się w ZSRR, nigdzie się nie potwierdziła. W zestawieniach NKWD nigdy taka ilość oficerów nie figurowała. (...)
Kot: (...) Nie chodzi o ludzi bezimiennych, sa tam setki wybitnych osobistości(...), to przecież nie dzieci, nie da się ich skryć. (...) [2]
Albo taka:
"Sikorski: (...) Stwierdzam wobec Pana Prezydenta, iz jego oświadczenie o amnestii nie jest wykonywane. Dużo i to najcenniejszych naszych ludzi znajduje się jeszcze w obozach pracy i w więzieniach.
Stalin: To jest niemożliwe, gdyż amnestia dotyczyła wszystkich i wszyscy Polacy są zwolnieni.
Sikorski: Nie naszą rzeczą jest dostarczać Rządowi Radzieckiemu dokładne spisy naszych ludzi, ale pełne listy maja komendanci obozów. Mam ze sobą listę około 4 tysięcy oficerów, których wywieziono siłą i którzy znajdują się jeszcze obecnie w więzieniach i obozach pracy (...) Ci ludzie znajdują się tutaj. Nikt z nich nie wrócił.
Stalin: To jest niemożliwe. Oni uciekli.
Anders: Dokądżeż mogli uciec?
Stalin: No, choćby do Mandżurii. [3]
Książka jest naprawdę bardzo dobrze napisana, a jej przejrzystość bardzo ułatwia czytanie. Podobało mi się przedstawienie tła historycznego wydarzeń roku 1940. Polecam.
[1] str. 167
[2] str. 169
[3] str. 172
poniedziałek, 18 listopada 2013
Autor: Adolf Hitler
Od dawna interesuje mnie tematyka II Wojny Światowej, a szczególnie temat obozów pracy/zagłady/koncentracyjnych. Chyba nigdy o tym nie wspominałam, ale mam ambitny plan poświęcić kilkanaście kolejnych miesięcy, może 2-3 lata na przygotowanie się merytoryczne i teoretyczne do studyjnego zwiedzania obozu w Oświęcimiu i Brzezince.
Skąd więc ta książka? Po pierwsze, może dziwny powód, ale od zawsze intrygowały mnie i zarazem interesowały książki niedostępne, kontrowersyjne, zakazane. "Mein Kamf" spełnia to kryterium w 100%.
A poza tym od dawna miałam ochotę poznać punkt widzenia tego człowieka, jego spojrzenie na te czasy. Zastanawia mnie i jednocześnie przeraża jak tak niepozorny, niewyróżniający się na pierwszy rzut oka człowiek potrafił popełnić coś tak niewyobrażalnie nieludzkiego. Jak sprawił, że poszły za nim tłumy Niemców, uważając za ukochanego wodza.
Czy ta książka odpowiedziała mi na te pytania? I tak i nie.
Prawa autorskie do "Mein Kampf", książki napisanej podczas pobytu Hitlera w więzieniu w Landsbergu, obecnie posiada Kraj Związkowy Bawaria, który otrzymał je na mocy wyroku sądu, który orzekł konfiskatę majątku fuhrera. W 2015r., 70 lat po śmierci Hitlera prawa do tej książki wygasną i stanie się ona częścią domeny publicznej. Oby ktoś przejął nad tym kontrolę i książka ta nie stała się dzięki temu bardziej dostępna niż jest teraz.
Książka ta trafiła do mnie w dość zaskakujący sposób. Przy okazji dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak wypożyczenia międzybiblioteczne. Najpierw musiałam się przełamać i odważniezapytać czy w bibliotece taka książka jest dostępna. Sprawę trochę mi ułatwił Tydzień Zakazanych Książek. Dowiedziałam się, że książki nie ma w głównej bibliotece, ani w filiach. Ale pani bibliotekarka zasugerowała mi, że może uda się ściągnąć tą książkę w ramach wypożyczania międzybibliotecznego. I tak właśnie książka trafiła w moje miejsce.
Czułam się strasznie głupio gdy po kilku dniach pani bibliotekarka podała mi tą małą, trochę podniszczoną książeczkę z czarną okładką. Była to chyba pierwsza książka, którą nie odważyłam się wyciągnąć w autobusie, którym już jeździłam do pracy. Nie odważyłabym się czytać ją w miejscu publicznym.
Jak wrażenia? Bardzo dziwne. Spodziewałam się trochę, że książka ta pozwoli mi choć trochę zrozumieć postępowanie tego człowieka. Pozwoliła? Może odrobinę.
Z niemal każdej jej strony atakowała mnie nienawiść Hitlera do Żydów, których obwiniał za klęskę Niemców w I WŚ, za biedę i głód panujące po wojnie, za upadek narodu. Za wszystko.Niemal każde słowo przesycone zostało jadem i czystą nienawiścią.
Przez książkę przebrnęłam z trudem. Ostatni rozdział przemęczyłam, nie czytając do od deski do deski. Nie, książka ta nie pozwoliła mi zrozumieć tego człowieka, tą bestię.
Zrozumiałam jednak, że człowiek ten był inteligentny, bardzo pewny siebie i przekonany o potędze swojej siły przebicia, która elektryzowała tłumy. Był w pełni świadomy tego, że jego poglądy przemawiają do setek tysięcy Niemców, którzy niemal spijali każde jego słowo. Czy właśnie w tym tkwiła jego siła? Prawdopodobnie.
Książki nie polecam, choć sama po nią sięgnęłam. Zdaje sobie z tego sprawę, że w niektórych rękach może okazać się bardzo niebezpieczna.
sobota, 3 sierpnia 2013
Każdy umiera w samotności - Hans Fallada
Berlin, rok 1940. II wojna światowa właśnie toczy się w najlepsze. Francja upada, a do drzwi mieszkania państwa Quanglów puka listonoszka i wręcza im zapieczętowaną kopertę. To zawiadomienie z poczty polowej. Otto, jedyny syn państwa Quanglów, poległ na froncie za Führera i ojczyznę. Anna wpada w czarną rozpacz, a Otto senior załamuje ręce. Zaczynają się kłótnie i wzajemne oskarżenia. "To wszystko przez tego twojego Führera!". "MOJEGO Führera?! Ależ Anno, to był przecież TWÓJ Führer!". Gdy mija pierwszy szok, małżonkowie wspólnie dochodzą do wniosku, że tak tej sprawy pozostawić nie mogą. Trzeba znienawidzonej obecnie władzy dać do zrozumienia, że wciąż istnieją ludzie, którzy się jej rządom sprzeciwiają! Ale jak tu stawić opór potężnej machinie państwowej, gdy samemu jest się niewiele znaczącym, przeciętnym obywatelem? Po dłuższym namyśle państwo Quanglowie wpadają na pomysł pisania o kartek o antynazistowskich treściach i podrzucania ich w miejscach publicznych. Przezwyciężając własny strach i wewnętrzne opory, zabierają się do dzieła...
Powieść powstała na kanwie autentycznej historii pewnego berlińskiego małżeństwa, które swoją antypaństwową działalność przypłaciło życiem. Podobno Fallada napisał tę książkę w niecały miesiąc, a niedługo potem zmarł i... w zasadzie wiele to tłumaczy. Przywołując opinię jednego z użytkowników portalu Goodreads - jeszcze kilka miesięcy pracy nad powieścią oraz dobry redaktor i mogłoby wyjść z tego arcydzieło. Tymczasem dla wielu czytelników "Każdy umiera w samotności" jest nim już w obecnej postaci.
Czytaj dalej...środa, 31 lipca 2013
Nikt nie woła - Józef Hen
niedziela, 28 lipca 2013
Requiem dla młodego żołnierza Monte Cassino - Renee Bonneau.
Walki o klasztor Monte Cassino są jednakże w książce jedynie tłem dla opowieści snutej przez ojca Matteo, zakonnika z opactwa cystersów w Casamari, w którym Niemcy utworzyli szpital dla swoich rannych żołnierzy. Zakonnicy opiekują się swymi wrogami z całym oddaniem wykonując wszelką niezbędna posługę łącznie z pochówkiem połączonym z modlitwą w ich intencji. Dla nich nie są to wrogowie lecz ludzie niejednokrotnie przywiezieni w stanie krytycznym, straszliwie okaleczeni a więc potrzebujący pomocy i troski. Ojciec Matteo jest oprócz niemieckiego pielęgniarza jedyną osobą potrafiącą porozumieć się z rannymi w ich ojczystym języku co sprawia, że może im przynosić dodatkową ulgę w cierpieniu i robi to podtrzymując na duchu szczególnie umierających.
Czytaj więcej na blogu.



