piątek, 14 marca 2014

"Złodziejka książek" Markus Zusak





Dziś będzie o uczuciach i emocjach... Pierwsza z nich - ciekawość. Jak zwykle, gdy jestem zła, odwiedziłam księgarnie. Chodziłam między półkami i palcami przesuwałam po grzbietach książek. Zatrzymałam się na tej właśnie książce, ostrożnie wzięłam do ręki i odwróciłam, aby przeczytać opis. Już wtedy wiedziałam, że przez kolejnych kilka dni będę miała głowę zaprzątniętą... wspomnieniami Śmierci z czasów II Wojny Światowej. Uczucie drugie - wściekłość. Pokazałam książkę koledze, a on powiedział, że jest świetna i że czytał ją już jakiś czas temu! I nic mi nie powiedział! Trzecie uczucie - strach, że będę musiała zamknąć książkę i iść spać nie dowiedziawszy się o dalszych losach jej bohaterów. Czytałam zatem całkowicie zapominając o świecie i jego sprawach. Kolejne uczucie - fascynacja... Czym? Powinniście zapytać kim... Śmiercią, która przechadza sie po kartach tej książki. To ona opowiada historię Liesel, małej dziewczynki, której przyszło żyć w faszystowskich Niemczech, u obcych ludzi, skrywając śmiertelny sekret w zimnej piwnicy. Ale to nie wszystkie moje uczucia... Są też łzy, właściwie nadal płaczę... Dobrze, że nie piszę piórem, bo wszystko by się zamazało, podobnie jak uczucia w moim sercu. 





Kim jest złodziejka książek? Mała Liesel w zimową noc rozstaje się z matką. Śmierć zabiera jej braciszka, a ją zmusza do zamieszkania u obcych ludzi. Od tej chwili będzie jej towarzyszyła i nad nią czuwała, od czasu do czasu odwiedzając ciche  miasteczko i zabierając jogo miezkańców. Śmierć - w tamtym czasie, jedyna przyjaciółka... powierniczka... przyszłość. Ale Liesel potrafi ją oszukać... Na pogrzebie brata kradnie swoją pierwsza książkę - "Podręcznik grabarza". Nie umie jednak czytać, więc ukrywa książkę niczym drogocenną relikwie, pamiątkę minionych dni. W domu Hubermannów odnajduje ciepło, miłość, ale przede wszystkim w piwnicy uczy się czytać, malując na ścianie słowa... obrazy... Czas płynie, a ona kradnie kolejne książki, zakazane przez Hitlera i skazane na śmierć...  Zaprzyjaźnia się z chłopcem z sąsiedztwa, który miał odwagę być sobą w złych czasach, gdy każdy uczeń musiał należeć do Hitlerjugend.  Życie toczy się z pozoru normalnym rytmem... ale piwnica Hansa i Rosy Hubermannów skrywa jeszcze jedną tajemnicę  -  Maksa Vandenburga - Żyda, którego cała rodzina ukrywa przed wzrokiem Hitlera. Maksa przez lata od obłędu w zimnej piwnicy ratują słowa... Złodziejka książek czyta mu do snu, maluje z nim na ścianach obrazy-wspomnienia, opisuje kolor nieba, przynosi śnieg, daje okruchy normalnego życia... On pisze dla niej książkę o niej samej. Wspomnienia o swojej rodzinie i okrutnym losie zapisuje na zamalowanych farbą kartach "Mein Kampf". Rodzącą się przyjaźń przerywają odwiedziny Śmierci... Kogo tym razem zabierze, a może kolejny raz odejdzie z pustymi rękoma? Może poczeka? Liesel popatrzy na nią i nic jej nie da? A może weźmie wszystko, nim przyjdzie na końcu po samego Führera




Tymczasem książki pozwalają Liesel trwać, znosić kolejne ciosy, skrywać tajemnice na dnie serca... Pozwalają pamiętać o tych, których kocha... Słowa są wszystkim, co ma...


"Wypowiedziała te słowa na głos, w pokoju wypełnionym chłodnym powietrzem i książkami. Książki były dosłownie wszędzie. (...) Była to najpiękniejsza rzecz, jaką Liesel Meminger widziała w życiu. Uśmiechnęła się na widok cudu. Że taki pokój w ogóle istniał. (...) Złodziejka książek mogła ich dotknąć, robiąc zaledwie parę kroków. Przejechała dłonią po pierwszej półce, słuchając szelestu, z jakim jej paznokcie dotykają kręgosłupa każdego z tomów. Brzmiało to jak muzyka lub tupot biegnących stóp. Użyła obu dłoni. Przyspieszyła. Jedna półka po drugiej. Zaśmiała się. Jej głos podszedł wysoko do gardła i rozszedł się po całym pokoju, a kiedy przestała się śmiać i stanęła pośrodku, spędziła długie minuty, patrząc to na  półki, to na swoje palce. ilu książek dotknęła? Ile poczuła?"



Książka Markusa Zusaka to nie tylko opowieść o miłości do książek, to przede wszystkim historia ludzi, którzy za wszelką cenę chcą żyć, to okrutna prawda o najmroczniejszym okresie naszej historii. To czas, gdy śmierć skarży się na zmęczenie. Jest cierpliwa, dobra i cicha,  nigdy okrutna, przytula tych, po których przychodzi. Jest wierna i spokojna. Przynajmniej sama tak o sobie mówi... My widzimy ją nieco inaczej, tylko nieliczni znają jej prawdziwe oblicze... Ale oni już do nas nie przemówią... Śmierć jest pewna swego, nie daje się łatwo oszukać, poczeka... Ale co zrobi, gdy znajdzie pamiętnik Złodziejki książek? Czy się wzruszy? A gdy ich spojrzenia się spotkają, czy odejdzie z pustymi rękoma? Umierający jest za dużo, a czasu za mało, zaś przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach...Wielu odchodzi, nieliczni pozostają, a życie płynie z nimi lub bez nich... Książki płoną... Świat płonie... Wielu płacze... Przyznaję się - płakałam...


Anna M.


eioba

poniedziałek, 10 marca 2014

Stephen Miller - "Wysłanniczka"

Stephen Miller, Wysłanniczka
tytuł oryginału: The Messenger
tłumaczenie: Anna Esden-Tempska
wydawnictwo: MUZA S.A.
data wydania: 19 lutego 2014 r.
ilość stron: 448
ISBN: 978-83-7758-606-8
okładka: miękka ze skrzydełkami

Coraz częściej w literaturze spotkać można powieści traktujące o prawdopodobnych scenariuszach działań wojennych. Co ciekawsze, od jakiegoś czasu, w wielu przypadkach przewija się motyw ataku terrorystycznego z użyciem broni biologicznej. Trzeba przyznać, że wizja ta jest przerażająca, bowiem... nie widać zabójcy. Może być nim każdy, jeden z przechodniów mijanych na ulicy, w windzie, stojący w kolejce w sklepie. Broń biologiczna to cichy zabójca, którego atak naprawdę trudno jest powstrzymać.

W swojej najnowszej powieści Stephen Miller, scenarzysta i aktor, znany głównie z serialu "Z archiwum X", przedstawia własną wizję ataku bioterrorystycznego, którego celem jest nie tylko Ameryka, ale cały świat.

Czytaj dalej...
Coraz częściej w literaturze spotkać można powieści traktujące o prawdopodobnych scenariuszach działań wojennych. Co ciekawsze, od jakiegoś czasu, w wielu przypadkach przewija się motyw ataku terrorystycznego z użyciem broni biologicznej. Trzeba przyznać, że wizja ta jest przerażająca, bowiem... nie widać zabójcy. Może być nim każdy, jeden z przechodniów mijanych na ulicy, w windzie, stojący w kolejce w sklepie. Broń biologiczna to cichy zabójca, którego atak naprawdę trudno jest powstrzymać.

W swojej najnowszej powieści Stephen Miller, scenarzysta i aktor, znany głównie z serialu Z archiwum X, przedstawia własną wizję ataku bioterrorystycznego, którego celem jest nie tylko Ameryka, ale cały świat.
- See more at: http://wiedzma-czyta.blogspot.com/#sthash.xld7O0g8.dpuf

środa, 19 lutego 2014

Xavier Dorison, Enrique Breccia- Wartownicy; Stalowe żniwa

Xavier Dorison, Enrique Breccia- Wartownicy; Stalowe żniwa
Wydawnictwo Taurus Media
Warszawa 2013
Format 214 x 293 mm
64 strony
Chętnie sięgam po lekturę związaną tematycznie z wojną i najczęściej jest to tematyka II WŚ. Tym razem udało mi się dostać coś, co porusza kwestię I wojny światowej. W dodatku padło na komiks. Komiks wyjątkowy i naprawdę wart uwagi.
  
Rok 1911, Maroko, pole bitwy. Armia francuska wykorzystuje w boju mechanicznego żołnierza „Wartownika”, jednak projekt okazuje się porażką, ze względu na awaryjność żołnierza i brak dostatecznie silnego źródła zasilania dla mechanizmu. Rok 1914, Francja. Gabriel Feraud, młody wynalazca, prezentuje wynik swoich prac- baterię radową, której nie chce sprzedać wojsku. Wybucha wojna i w wyniku splotu pewnych, niekoniecznie przypadkowych, wydarzeń i decyzji wynalazca zostaje wcielony do armii a jego bateria wykorzystana do zasilania Wartowników- projekt pułkownika Alphonse’a Mirreau zostaje wznowiony.
 

Szczepan Twardoch – Wieczny Grunwald

Szczepan Twardoch
Wieczny Grunwald
Wydawnictwo Literackie, 2013

Druga połowa XIV wieku, w Krakowie włada król Kazimierz, ostatni z dynastii Piastów. Jest nie tylko panem Polski, ale i ludu ją zamieszkującego, w szczególności kobiet niższych stanów, których używa w razie potrzeby bez oglądania się na jakiekolwiek względy. Tak też użył kupieckiej córki krakowskiego Niemca do spłodzenia nieślubnego syna, nie interesując się potem jej losem, nie pamiętając zgoła o jej istnieniu. A bastert królewski dorasta w domu publicznym, gdzie wylądowała jego maćka, życiem i złymi ludźmi doświadczona. W domu, w którym dorośli i dzieci nie mieli przed sobą tajemnic ciała, razem mieszkając i rosnąc, w nieprzesadnej delikatności stosunków międzyludzkich. Delikatność ta przejawiała się co najwyżej tym, że „matki mojej machlerz nie bił przy mnie, w końcu nie z kamienia miał serce, bił ją, kiedy nie patrzyłem” (s. 18).
Paszko Bękart, pogrobowiec króla Kazimierza, urodził się w latach siedemdziesiątych XIV wieku a zginął w bitwie pod Grunwaldem, żyjąc i umierając od tej pory po wielekroć w zmieniającym się strumieniu istnienia, w różnych rzeczywistościach i odmiennych wcieleniach, „w miriadach wątków i czasów” (s. 38). Przeżywał kolejne życia jako rycerz, żołnierz, najemnik, zawsze gotowy do walki, zawsze przygotowany na śmierć, a nawet czekający jej jak zbawienia, zmęczony niekiedy, bez sił – dla niego „zabijanie i umieranie to zwykła sprawa” (s. 41).

Czytaj dalej...

czwartek, 23 stycznia 2014

Karol Bunsch – Powrotna droga

Karol Bunsch
Powrotna droga
Wydawnictwo Literackie, 1984

182 lata trwało w Polsce rozbicie dzielnicowe, zapoczątkowane testamentem Krzywoustego w 1138 roku a zakończone koronacją Łokietka w 1320. Coraz bardziej rozrastający się ród Piastów, zmiany granic dzielnic poszczególnych książąt, mariaże i porozumienia stworzyły bardzo skomplikowany obraz niegdyś silnej Polski. Do tego wojny z sąsiadami, najazdy Tatarów, biorących ludzi w jasyr, coraz większe znaczenie polityczne kościoła i coraz słabsza władza świecka były powodem rozgoryczenia niższych warstw społecznych, czujących się niepewnie i niepotrafiących obronić się samodzielnie.
W takim kraju i takich czasach przyszło władać Bolesławowi Wstydliwemu, synowi Leszka Białego, z małopolskiej linii Piastów. Jako książę krakowski i sandomierski Bolesław postawił na wzrost miast i rozwój gospodarczy przez lokacje i reformy żup solnych. Zmagał się też z książętami czyniącymi zakusy na jego dziedzictwo, głównie z Konradem Mazowieckim, i z obcymi najazdami, niszczącymi ziemię i ludność. Jeszcze kraj nie podniósł się po ostatnim najeździe, w którym pod Legnicą życie postradał Henryk Pobożny, a już kolejna rejza ze wschodu nawiedziła ziemię sandomierską. Oblegany Sandomierz nie mógł się długo opierać, ale zatrzymał obce wojska na tyle chociaż, by kraj przygotował się do obrony. Zginęli wszyscy mieszkańcy, mężczyźni, kobiety i dzieci, cudem uratowało się troje młodych: Sławka i Pietrek, dzieci Zbygniewa z Krępy, i ich wybawca, obrotny wyrostek Jasiek Główka.


Czytaj dalej...

czwartek, 16 stycznia 2014

Człowiek w poszukiwaniu sensu. V. Frankl





„Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktora Frankla to ważna dla humanistyki pozycja z pogranicza filozofii życia i psychoterapii, w której austriacki psychoterapeuta i psychiatra, więzień między innymi Auschwitz i Dachau o swoim pobycie w obozach pisze krótko, skupia się głównie na psychice, wpływie poszczególnych wydarzeń na emocjonalne funkcjonowanie więźniów zarówno podczas pobytu w obozie, jak i po uwolnieniu.

Podobnie jak inni więźniowie po przybyciu do obozu Frankl miał nadzieję, że pogłoski o Auschwitz są przesadzone. Ci, którzy przeżyli pierwszą selekcję, wchodzili w rytm obozu, już pierwszego dnia musieli przekreślić swoje dotychczasowe życie, szybko zrozumieli, że nie pozostało im nic poza życiem.
Stopniowo obojętniał, obserwował cierpienie i śmierć, które stawały się pospolite, wśród więźniów występował brak emocjonalnej reakcji na śmierć:  „Apatia, stępienie emocji i poczucie, że nic już nas nie obchodzi – objawy te nasilały się podczas drugiego etapu psychicznych reakcji więźnia, pozwalając mu uodpornić się na codzienne cierpienia i bicie” (s. 49) i dalej: „Apatia (…) stanowiła konieczny mechanizm obronny. Rzeczywistość bladła, a wszystkie wysiłki i emocje były skoncentrowane na jednym tylko zadaniu: zachować własne życie i życie bliskiego sobie człowieka od zagłady” (s. 56). Psychiatra pisze o skupieniu na przetrwaniu, „prymitywizacji życia wewnętrznego”, redukcji potrzeb do tych podstawowych, głównie jedzenia, choć uważa, że możliwe było pogłębienie życia wewnętrznego, ponieważ niektórzy więźniowie potrafili uciec od koszmaru rzeczywistości w duchowość. 
 
Więcej na blogu  Hominem Quaero

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Ian Tregillis, Mroczna geneza

Ian Tregillis, Mroczna geneza
tytuł oryginału: Milkweed Tryptych – Bitter Seeds
seria: Projekt Milkweed, tom 1
wydawnictwo: MAG
data wydania: 27 września 2013r.
ilość stron: 432
ISBN: 978-83-7480-381-6
okładka: miękka

W Mrocznej genezie Ian Tregillis przedstawił alternatywną wizję II wojny światowej. Wizję, w której zespół niemieckich naukowców, pod kierownictwem doktora von Westarpa, stworzył grupę nadludzi poprzez operacje na otwartym mózgu, podczas których pacjentom wszczepiano przewody, podpinane następnie do specjalnej baterii. Tak powstał zespół Götterelektrongruppe, ludzi, którzy dzięki ładunkowi elektrycznemu wysyłanemu wprost do mózgu, posiedli niezwykłe zdolności, jak przewidywanie przyszłości, telekineza czy zdolność bycia niewidzialnym.
Przeciwko nim staje grupa brytyjskich „czarowników” – choć wydaje mi się, że nie jest to adekwatne określenie w stosunku do tej grupy, bowiem z magią mają oni naprawdę niewiele wspólnego – którzy starają się zwalczyć ową specyficzną hitlerowską machinę wojenną, korzystając z pomocy Eidolów, pozaziemskich, lecz zarazem wszechobecnych bytów o praktycznie nieograniczonej mocy. Jednakże pomoc tych istot nie jest bezinteresowna, gdyż za każdym razem żądają one coraz więcej, a ich ceną jest krew...

Czytaj dalej...

sobota, 4 stycznia 2014

Podsumowanie


Kochani, znowu nadrabiam spore zaległości w związku z miesięcznymi podsumowaniami Waszych osiągnięć. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Możliwe, że będę robić właśnie takie kilkumiesięczne podsumowania, więc już z góry wolę uprzedzić o swoich zamiarach :) Nie chcę bezpodstawnie obiecywać, że się poprawię :)
A teraz do rzeczy.  

LIPIEC

W lipcu wyzwanie ukończyło 10 osób i mogliśmy przeczytać aż 13 nowych i bardzo ciekawych recenzji!

A oto wyniki uczestników:
Imani - 3 recenzje
Anna M. - 2 recenzje
Agnieszka Perzka - 1 recenzja
anetapzn - 1 recenzja
Blank-Librophilia - 1 recenzja
Hominem Quaero - 1 recenzja  
Iza - 1 recenzja
Marta Kornelia - 1 recenzja
natanna - 1 recenzja
Nutinka - 1 recenzja
 

SIERPIEŃ
W sierpniu udało się ukończyć wyzwanie 6 uczestnikom, którzy przedstawili nam 9 recenzji.

Oto wyniki:
Nutinka - 3 recenzje
Anna M. - 2 recenzje
Blank-Librophilia - 1 recenzja
Franca - 1 recenzja
Marta Kornelia - 1 recenzja
Wiedźma - 1 recenzja


WRZESIEŃ
We wrześniu udało się ukończyć wyzwanie 4 uczestnikom, którzy przedstawili nam 5 recenzji.

Oto wyniki:
Hominem Quaero - 2 recenzje
Filety z Izydora - 1 recenzja
Imani - 1 recenzja
Nutinka - 1 recenzja


PAŹDZIERNIK
W październiku udało się ukończyć wyzwanie 4 uczestnikom, którzy przedstawili nam 5 recenzji.

Oto wyniki:
Krasnoludek - 2 recenzje
Anna M. - 1 recenzja
Imani - 1 recenzja
Nutinka - 1 recenzja


LISTOPAD
W listopadzie udało się ukończyć wyzwanie 6 uczestnikom, którzy przedstawili nam 8 recenzji.

Oto wyniki:
Nutinka - 2 recenzje
Wiedźma - 2 recenzje
Filety z Izydora - 1 recenzja
Hominem Quaero - 1 recenzja
Nutinka - 1 recenzja
Silwercross - 1 recenzja


GRUDZIEŃ
W grudniu udało się ukończyć wyzwanie 5 uczestnikom, którzy przedstawili nam 7 recenzji.

Oto wyniki:
Imani - 2 recenzje
Krasnoludek - 2 recenzje
Anytsuj - 1 recenzja
Franca - 1 recenzja
Nutinka - 1 recenzja


Gratuluję serdecznie wszystkim uczestnikom, zwłaszcza zwycięzcom z poszczególnych miesięcy! :)

piątek, 3 stycznia 2014

Jenő Szentiványi- Orlęta Lwowskie

Jenő Szentiványi- Orlęta Lwowskie
Przełożyła Joanna Urbańska
Wydawnictwo M
Kraków 2013
Format 125 x 200 mm
273 strony
Konflikt polko-ukraiński, którego przedmiotem był Lwów narastał od lat, a gdy w końcu emocji nie dało się już dłużej tłumić, z powodu braku regularnych oddziałów Wojska Polskiego na miejscu, do walki o miasto stanęła polska ludność cywilna. W dużej części dzieci i młodzież, walczyła dzielnie z przeszkolonymi wojskami ukraińskimi broniąc miasto aż do przybycia odsieczy.
 

środa, 1 stycznia 2014

"Moje zranione serce" Martin Doerry

Autor : Martin Doerry
   Tytuł : "Moje zranione serce"
 Tytuł oryginału : "Mein Verwundetes Herz"
   Przekład : Anna Kryczyńska
 Wydawnictwo : Muza SA
   Miejsce i rok wydania : Warszawa 2004


Ogólnie jest to historia o człowieczeństwie w godzinie próby ale i o jego braku. Młoda kobieta zakochuje się i walczy o swoje uczucia o swój związek , pokonuje niechęć ukochanego, sprzeciw rodziców ( ukochany był niezamożny i co ważniejsze nie był Żydem) . W końcu ziszcza się jej marzenie, zostaje lekarzem, żoną swojego wybranka i z czasem matką pięciorga dzieci.   Wybucha II wojna światowa, oczywiście z niechęcią małżeństwo spotyka się dużo wcześniej jak to w tamtych przedwojennych latach w faszystowskich Niemczech. Jednocześnie oficjalny bojkot gabinetu nie przeszkadza w korzystaniu z usług Ernsta jako lekarza , ta hipokryzja jednak pozwala im przetrwać. Rodzą się kolejne dzieci, rodzina chroniona jest przez Ernsta czystej krwi aryjczyka, gdyby nie to Lilli i jej dzieci  dzieci Żydówki nie miałby żadnej ochrony. Tym bardziej dziwi zachowanie męża Lilli , który znajduje sobie nową miłość i rozwodzi się z wydając jednocześnie wyrok na swoją żonę. Jeden z piękniejszych i robiących największe chyba wrażenie listów napisała Lilli właśnie po rozwodzie tłumacząc zachowanie swojego dotychczasowego męża. Odbiera jego krok ,jako krok w drodze do Boga. Zawsze według niej szukał możliwości zbliżenia się ku Bogu a ona mu to uniemożliwiała, teraz już jest wolny i może iść do swojego Boga. Pokręcone to bardzo ale nie wiem czy zauważacie pewną powtarzalność , wielokrotnie zetknęłam się że wszyscy Ci ludzie ,Niemcy biorący udział w wojnie , będący nawet na eksponowanych stanowiskach w Hitlerowskiej maszynie śmierci wycierają sobie usta Bogiem ?